Bezpłatne e-booki po polsku

e-books.com.pl

Login:     
Hasło:  
rejestracja nowego czytelnika
przypomnienie hasła




Portrety ze słów
Torwan, Sergiusz

Portrety ze słów
Autor: Torwan, Sergiusz
Cena: 0.00
Wydawca: D.D.P.
Zaloguj się,
aby uzyskać dostęp do książki!
Pobierz czytnik Mobipocket do plików PRC

Opisane przeze mnie postacie są prawdziwe. Niektóre poznałem osobiście. Inne zafascynowały mnie swą symboliką lub złożonością swoich losów. Każdy przypadek daje wrażliwemu czytelnikowi satysfakcję z własnych refleksji towarzyszących czytaniu. Puenta moich opowiadań nie jest bowiem podana na talerzu.

Miłej lektury.

Sergiusz Torwan

Zenek

Tuż po nowym roku mróz przyszedł i gdyby przeczucie go zawiodło zamarzłby niechybnie gdzieś na działkach albo w komórce na węgiel. Noclegownie, nie dość że przepełnione, to i smród tam dech w piersiach zapiera. Pić alkoholu niby nie pozwalają i pijanym barłogu nie dają, ale przecież każdy wie, że najbardziej śmierdzi człowiek skacowany a nie napity. Poza tym towarzystwo tam zawsze złe i życzliwego nie znajdziesz. Swój popiera swego i nieraz strach rana doczekać. Kiedy jeszcze brał jakąś robotę, z noclegowni korzystał, ale tak na wiosnę całkiem z materaca i z roboty zrezygnował. Porzuconych altanek nie brakowało, w śmietnikach pełno żarcia, a nieraz i jakiś porządniejszy łach się znalazło.

Tego lata to nawet we dwoje mieszkał i dobrze im było, ale ogień w nocy się pojawił. Altanka w kwadrans się spaliła i ledwo on sam z życiem uszedł. Od tej pory ostrożniejszy się stał, od ludzi stronił a najbardziej od kobiet. I to nie dlatego, że nieszczęście przynoszą ale żal potem zawsze samemu zostać. Nawet zły na Wieśkę był, bo tak mu za skórę zalazła, z tą swoją zgodnością i dobrocią, że parę tygodni chodził jak śnięty.

Jesień prędko przeszła, ale tym razem wszystko sobie sam wykombinował. Dotąd łaził po różnych kanałach, aż znalazł całkiem dobry. Trzech ich już tam było. Na czwartego się został. Ciepło mieli i wygodnie, blisko tory kolejowe i wysypisko. Do wielkich mrozów to i dokładną godzinę znali, bo pociągi było słychać, z której godziny i czy towarowy czy inny. Tak dzień od nocy rozróżniali choć nieraz, gdy fart mieli i więcej znaleźli, to i trzy dni nie wyłazili chyba, że za grubszą potrzebą. Ale później to i pociągi chodziły jak chciały.

Na początku to z litości, na jeden dzień go niby przyjęli. Ale już było wiadomo, że dobrzy są, bo kiedy prawie całe wino wyjął to i swoje napitki wyjęli, co który miał i razem usiedli. Nazywali go potem 'Zenek - trzy tysiące' bo im kawał życia opowiedział. Najbardziej ich ruszyło jak Jadźkę przeleciał, bo inne sprawy to sami dobrze znali i jakby ich życie opowiadał.

A z Jadźką to było tak. Młody wtedy był a ona żyła z Józkiem, po sąsiedzku. Zdrowa baba była i nieraz go aż w dołku ściskało, żeby ją gdzie wyobracać. Ale dumna była i wysoko się nosiła. Do czasu, bo ją sposobem wziął tak, że sama się zgodziła i jeszcze wdzięczna była za wszystko.

Kiedy Józek do miasta pojechał on do Jadźki zapukał i po swojemu zaczął się do spódnicy przymilać. Ale Jadźka w pysk mu dała, wyrwała się i drzwi otwarła, żeby sobie poszedł. No to on tysiąc złotych wyjął i na stole położył. Jadźka na to, że nawet gdyby dwa tysiące położył, to by na niego splunąć nie chciała. A on do kieszeni i do tego tysiąca jeszcze dwa dołożył. Tego już Jadźka darować nie mogła i była jego całe dwie godziny.



Bezpłatne e-booki w formacie PRC

Bezpłatne e-booki w płynnym formacie PRC, które można czytać na czytnikach Kindle.



  Właściciel serwisu: Dobopack Trading Sp. z o. o. KONTAKT